Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do Świtu
czwartek, 30 grudnia 2010 23:52

Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do Świtu
Tytuł oryginału: Chronicles of Narnia: The Voyage of the Dawn Treader
Reżyseria: Michael Apted
Premiera: 25 grudnia 2010 (Polska), 2 grudnia 2010 (świat)
"Podróż Wędrowca do Świtu" jest ekranizacją trzeciego tomu powieści fantasy autorstwa C. S. Lewisa.
Tym razem do baśniowej krainy trafia tylko dwójka rodzeństwa Pevensie: Łucja (Georgie Henley) i Edmund (Skandar Keynes). Ich starszy brat Piotr i siostra Zuzanna są już bowiem dorośli i nie nauczą się w Narnii niczego więcej. W podróży towarzyszy rodzeństwu ich niesforny, dokuczliwy kuzyn Eustachy Scrubb (Will Poulter). Tym razem nasi bohaterowie, wraz z zaprzyjaźnionymi Narnijczykami, będą musieli zmierzyć się z tajemniczą złą siłą, której źródło znajduje się na Ciemnej Wyspie, daleko poza granicami Narnii, na Wielkim Oceanem Wschodnim. Jak można się więc domyślić (albo zauważyć, obejrzawszy trailery), sporą część opowieści spędzimy na pokładzie przypominającego drakkar statku o poetycko brzmiącej nazwie "Wędrowiec do Świtu". W filmie spotkamy postaci z wcześniejszej części, w tym dojrzale wyglądającego księcia Kaspiana (Ben Barnes) oraz mysz ze szpadą, Ryczypiska (głos: Simon Pegg).
Sama fabuła jest wciągająca, poszczególne sceny są wyważone, ani za krótkie, że widz się gubi przy poszczególnych epizodach, ani za długie, więc o nudzeniu się również nie ma mowy. A dzieje się bardzo wiele, na każdej z odwiedzanych wysp (których mamy kilka) czeka na bohaterów jakaś przygoda, jak również czarodzieje, bandyci, fantastyczne stwory i zaklęte miejsca. Pod tym względem film bardzo przypomina "Odyseję" bądź "Podróże Sindbada". Momentami odnosiłam także wrażenie, że oto oglądam scenkę usuniętą z "Alicji w Krainie Czarów" bądź "Labiryntu". Niemniej "Podróż Wędrowca do Świtu" jest produkcją oryginalną, ma swój urok i klimacik, głównie za sprawą świetnie dopasowanej ścieżki dźwiękowej. Fantastyczne plenery zachwycają, a ryk Aslana wciska w fotel. Bohaterowie, chcąc ocalić świat przed rozprzestrzeniającym się złem, muszą najpierw zmierzyć się z hołubionymi w sercach wadami i lękami. Każdy dozna jakiejś przemiany, a największej kuzyn Eustachy - nie będę zdradzać jakiej, by nie psuć zabawy osobom zamierzającym obejrzeć tę historię ;) Wykluczając Willa Poultera, gra aktorska jest zadowalająca - filmowy Eustachy zachowuje się sztucznie, jego przesadnie infantylne teksty irytują a nie śmieszą, co czynić powinny. Dopiero po przemianie nabieramy sympatii do tej postaci, a o komizmie możemy mówić wówczas, gdy Eustachy występuje w duecie z Ryczypiskiem.
Osobiście film bardzo mi się podobał, dubbing był zadowalający, jedynie technologia 3D - bo z taką wersją miałam do czynienia - okazała się niedopracowana. Po kilkunastu minutach oglądania wcale jej się nie odczuwa, jakby oglądało się zwykły film. Trzecią część "Opowieści z Narnii" gorąco polecam wszystkim miłośnikom gatunku, ale i nie tylko, gdyż jest to produkcja naprawdę udana, odważę się nawet powiedzieć, że jedna z lepszych w historii kinematografii zajmującej się fantastyką.
TU DOWNLOAD ----->> narnia-3-dress-up-game
Dim lights Embed Embed this video on your site
MegaAnukis